Suzuki Jimny na codzienny dojazd do pracy czy nadaje się w mieście i na trasie

0
162
4.1/5 - (7 votes)

Nawigacja:

Po co w ogóle myśleć o Suzuki Jimny jako aucie na co dzień

Osoba rozważająca Suzuki Jimny do codziennych dojazdów do pracy szuka zwykle czegoś więcej niż zwykłego miejskiego auta: chce charakteru, prawdziwego napędu 4×4, prostoty konstrukcji i poczucia „prawdziwej terenówki”. Jednocześnie musi zmierzyć się z tym, że Jimny w mieście i na trasie zachowuje się zupełnie inaczej niż typowy crossover czy hatchback.

Dylemat wygląda często tak: czy Suzuki Jimny na co dzień jest wystarczająco komfortowy, ekonomiczny i bezpieczny, aby być jedynym autem w rodzinie, czy raczej sprawdzi się jako wyspecjalizowany samochód na weekend i cięższe warunki? Odpowiedź zależy od stylu życia, rodzaju dojazdów i poziomu kompromisów, na które kierowca jest gotów.

Słowa kluczowe: Suzuki Jimny na co dzień, Jimny w mieście, Jimny na trasie, Suzuki Jimny jako jedyne auto.

Czarny SUV na miejskim parkingu pod pochmurnym niebem
Źródło: Pexels | Autor: Ayyeee Ayyeee

Kim jest kierowca, który myśli o Jimnym jako aucie na co dzień

Najczęstsze scenariusze użytkowania Suzuki Jimny

Profil kierowcy rozważającego Jimny’ego do codziennej jazdy bywa bardzo specyficzny. To rzadko ktoś, kto przypadkiem wchodzi do salonu i „po prostu” kupuje małego SUV-a. Zwykle jest w tym świadoma decyzja, pasja albo określone warunki, w których auto ma pracować.

Dojazdy do pracy: samo miasto, dojazd podmiejski, sporadyczne trasy

Pierwszy wariant to typowy mieszczuch, który dojeżdża do pracy głównie po zatłoczonych ulicach, czasem w korkach. Dystans: 5–20 km w jedną stronę, sporo świateł, przejazdów przez tory, progów zwalniających, parkowanie w ciasnych zatoczkach lub w starej części miasta. Dla takiego kierowcy Jimny w mieście oferuje ogromną zwrotność i łatwość parkowania, ale odwdzięcza się też twardszym zawieszeniem i mniejszym komfortem akustycznym.

Drugi scenariusz to dojazd podmiejski: np. 15–40 km w jedną stronę z połączeniem krótkiego odcinka miejskiego i drogi krajowej czy ekspresowej. W tym przypadku obraz się zmienia: Jimny jest wystawiony na boczny wiatr, koleiny i konieczność utrzymywania 90–110 km/h. Tu zaczynają się dyskusje o stabilności i hałasie w Suzuki Jimny.

Trzeci scenariusz to osoba, która jeździ do pracy głównie lokalnie, ale raz na miesiąc lub kwartał robi dłuższą trasę – np. 300–500 km w jedną stronę. Wówczas Suzuki Jimny na trasie staje się głównym punktem dyskusji: czy da się jechać autostradą, czy komfort i spalanie nie będą męczące, jak wygląda bezpieczeństwo przy wyższych prędkościach.

Weekendowe wypady w teren kontra codzienny asfalt

Bardzo często Jimny kupuje osoba, która regularnie zjeżdża z asfaltu: działka z trudnym dojazdem, leśne drogi, wypady nad jeziora, w góry, łowiectwo, fotografia przyrody, off-road rekreacyjny. W tygodniu auto jeździ do pracy po mieście, w weekend zamienia się w narzędzie do docierania tam, gdzie normalny crossover odpuszcza.

Dla takiego użytkownika twarde zawieszenie, większe przechyły nadwozia i wyższe spalanie są do zaakceptowania, bo Jimny „odwdzięcza się” w warunkach, w których typowy SUV się podda. Tu Jimny na co dzień jest kompromisem, ale za to weekendy pokazują pełnię jego możliwości.

Po przeciwnej stronie są kierowcy „asfaltowi”, którzy w teren zjeżdżają sporadycznie lub wcale. Przyciąga ich wygląd, wysoka pozycja i mniejszy rozmiar auta. Gdy cały rok jeżdżą po mieście i trasie, a w teren prawie nie wjeżdżają, część zalet Jimny’ego się marnuje, a wady stają się bardziej widoczne.

Jimny jako pierwsze i jedyne auto kontra drugi samochód w rodzinie

Inny wymiar to rola Jimny’ego w rodzinnej flocie. Suzuki Jimny jako jedyne auto oznacza, że musi poradzić sobie z każdą sytuacją: zakupy, wyjazd wakacyjny, przewóz dzieci, dłuższe trasy, urlopy, przeprowadzki na małą skalę.

Jeśli Jimny jest pierwszym i jedynym autem, kluczowe stają się:

  • komfort codziennej jazdy po mieście,
  • spalanie Suzuki Jimny przy stałych dojazdach,
  • przestrzeń bagażowa i na tylnej kanapie,
  • odporność na długie trasy i zmęczenie kierowcy.

Gdy Jimny to drugie auto w rodzinie, a obok stoi większy, wygodniejszy samochód (np. kombi lub większy SUV), zakres wymagań maleje. Jimny może wtedy być wyspecjalizowanym narzędziem do zadań specjalnych i codziennych dojazdów krótszych, bez presji, by był idealny w każdej sytuacji.

Zderzenie oczekiwań z rzeczywistością

Wyobrażenie „małego zwinnego SUV-a” kontra sztywny terenowiec

Wielu kierowców patrzy na Jimny’ego jak na kolejnego miejskiego SUV-a: mały, wysoki, „cute”, łatwy do parkowania. Na zdjęciach wygląda jak miejski crossover, który po prostu umie więcej w lekkim terenie. Problem w tym, że konstrukcyjnie to klasyczna terenówka – ze wszystkimi konsekwencjami.

Podczas jazdy po mieście zamiast miękkiego, filtrującego zawieszenia dostaje się odczuwalne podskakiwanie na poprzecznych nierównościach. Zamiast stabilnego zachowania w zakrętach – większe przechyły i bardziej „żywe” reakcje na koleiny. Zamiast cichego wnętrza – wyraźnie słyszalny silnik i szumy powietrza przy wyższych prędkościach.

Dla jednych to urok i cecha charakteru, dla innych duże zaskoczenie. Jimny nie jest „małą Vitarą”. To inna filozofia auta, bliższa pick-upom i Patrolom z dawnych lat, tylko w wersji skompaktowanej.

Gdzie Jimny zachwyca, a gdzie frustruje

Pozytywne zaskoczenia przy codziennej jeździe:

  • zwrotność w mieście – zawracanie „w miejscu”, sprawne manewrowanie w wąskich uliczkach,
  • widoczność – pudełkowate nadwozie pozwala doskonale ocenić narożniki auta,
  • poczucie kontroli w trudnych warunkach – deszcz, śnieg, błoto, dziury, krawężniki przestają być problemem,
  • kompaktowe wymiary – parkowanie tam, gdzie większy SUV się nie zmieści.

Jednocześnie w codziennej eksploatacji potrafi mocno dać o sobie znać:

  • hałas przy wyższych prędkościach,
  • twarde reakcje zawieszenia na poprzeczne uskoki, studzienki, progi,
  • ograniczona przestrzeń bagażowa przy wykorzystaniu tylnej kanapy,
  • wrażliwość na wiatr i koleiny na trasie.

Przykład zmiany z kompaktowego hatchbacka na Jimny’ego

Częsty scenariusz: kierowca przesiada się z auta pokroju Golfa, Focusa czy Clio na Suzuki Jimny. Zyskuje wyższą pozycję, widoczność i poczucie bezpieczeństwa w mieście, ale traci płynność resorowania i ciszę w kabinie. Na lokalnych drogach miejskich Jimny wydaje się zwinny, prosty i przyjemny, lecz gdy przychodzi do dłuższej trasy, dawny hatchback wypada znacznie dojrzalej.

Osoba, która świadomie wybiera Jimny’ego z pełną świadomością tych różnic, zwykle jest zadowolona. Ten, kto spodziewał się „małego SUV-a jak każdy inny”, często ma poczucie, że kupił auto o zbyt terenowym charakterze jak na swoje potrzeby.

Konstrukcja Suzuki Jimny – co odróżnia go od zwykłych aut miejskich

Sztywna rama, mosty i prawdziwy napęd 4×4

Podstawowa różnica konstrukcyjna: Suzuki Jimny stoi na ramie, nie na samonośnym nadwoziu jak typowe auta miejskie. Do tego ma sztywne mosty z przodu i z tyłu oraz dołączany napęd 4×4 z reduktorem. To rozwiązania wyjęte z „prawdziwych” terenówek.

Sztywna rama zwiększa wytrzymałość w terenie, pozwala na duże skręcanie nadwozia względem podwozia i ułatwia montaż akcesoriów (wyciągarka, osłony, podniesione zawieszenie). Sztywne mosty zapewniają większy skok zawieszenia i lepszą trakcję w ciężkim terenie, ale kosztem precyzji prowadzenia i komfortu na drodze.

Napęd 4×4 z reduktorem sprawia, że w głębokim śniegu, błocie lub w stromym podjeździe Jimny potrafi pojechać tam, gdzie większość miejskich SUV-ów nawet nie spróbuje. W codziennych dojazdach do pracy ma to znaczenie zimą, w rejonach górskich lub na nieodśnieżanych drogach dojazdowych.

Krótkie nadwozie, mały rozstaw osi i pudełkowata sylwetka

Kolejne cechy: bardzo krótki rozstaw osi i prostopadłe, „kanciaste” nadwozie. Krótki rozstaw osi daje znakomitą zwrotność i lepsze kąty natarcia oraz zejścia w terenie, ale w połączeniu ze sztywnymi mostami oznacza też bardziej nerwową reakcję na poprzeczne nierówności i koleiny.

Pionowe szyby i płaski przód ułatwiają ocenę odległości od przeszkód, ale pogarszają opływ powietrza. Skutkiem jest większy hałas przy prędkościach pozamiejskich oraz wyższe zapotrzebowanie na moc, by utrzymać np. 120 km/h na autostradzie.

Niewielka szerokość auta to zaleta w mieście (łatwiej zmieścić się w wąskich ulicach i na parkingach), lecz na trasie skutkuje mniejszą stabilnością boczną. Stąd częste opinie użytkowników, że przy bocznym wietrze i koleinach trzeba mocniej trzymać kierownicę.

Konsekwencje konstrukcji dla miasta i trasy

Te terenowe rozwiązania mają praktyczne skutki w codziennym użytkowaniu.

  • W mieście: świetna zwrotność, wysoka pozycja, brak strachu przed krawężnikami i dziurami, lecz odczuwalne kołysanie karoserii i sztywne reakcje na nierówności poprzeczne.
  • Na trasie: przy 90–100 km/h da się jechać dość spokojnie, ale przy wyższych prędkościach pojawia się więcej hałasu, czułości na wiatr i koleiny niż w zwykłym hatchbacku.
  • W terenie: tam, gdzie zwykły crossover zaczyna „cierpieć” mechanicznie i traci trakcję, Jimny czuje się jak u siebie – prześwit, reduktor i mosty robią dużą różnicę.

Porównanie: Jimny kontra typowy crossover segmentu B/C

Praktyczne zestawienie pokazuje, jak inna jest filozofia Jimny’ego w stosunku do miejskich SUV-ów i crossoverów typu Vitara, Captur czy Duster.

CechaSuzuki JimnyTypowy crossover B/C
KonstrukcjaRama + sztywne mostyNadwozie samonośne, zawieszenie niezależne
Napęd 4×4Dołączany, z reduktoremNajczęściej stałe FWD, opcjonalny AWD bez reduktora
Komfort na asfalcieTwardszy, więcej kołysaniaBardziej płynny i stabilny
Hałas przy 120 km/hWyraźnie słyszalny (wiatr, opony)Niższy, bardziej zbliżony do osobówek
Możliwości terenoweBardzo wysokieOgraniczone, raczej szutry i lekki off-road
Zwrotność w mieścieBardzo dobraDobra, ale gorzej niż Jimny

Crossover optymalizuje codzienny komfort i zużycie paliwa, Jimny – trwałość i trakcję w trudnych warunkach. Jako auto do pracy Suzuki Jimny bywa bardziej wymagający, ale rekompensuje to odpornością na wszystko, co wykracza poza równy asfalt.

Niebieskie Suzuki Jimny zaparkowane na drodze przy moście o zachodzie słońca
Źródło: Pexels | Autor: Jetour Georgia

Jimny w mieście – zwrotność, parkowanie i radzenie sobie z dziurami

Mocne strony Suzuki Jimny w gęstej zabudowie

Zwrotność i parkowanie w ciasnych miejscach

Jedna z największych zalet: promień skrętu Jimny’ego jest imponująco mały. Zawracanie na wąskiej ulicy, manewrowanie między zaparkowanymi samochodami czy zmiana miejsca w zatłoczonym parkingu osiedlowym są zdecydowanie łatwiejsze niż w większości SUV-ów, a często także kompaktów.

Widoczność ponad dachami aut osobowych

W codziennej jeździe po zatłoczonych ulicach dużą przewagą Jimny’ego jest wysoka, „terenowa” pozycja za kierownicą. Kierowca siedzi wyżej niż w typowym hatchbacku, często także wyżej niż w miejskim SUV-ie segmentu B. Dzięki prostopadłym słupkom i dużym szybom łatwo ocenić sytuację na skrzyżowaniach, rondach czy podczas wyjazdu z podporządkowanej, nawet jeśli po obu stronach stoją dostawczaki.

W porównaniu z nowoczesnymi crossoverami, które mają mocno pochyloną szybę i szerokie słupki A, Jimny oferuje bardziej „analogowe” poczucie kontroli – mniej martwych pól, więcej realnego widoku, a mniej polegania na kamerach i czujnikach. Jednocześnie trzeba zaakceptować, że lusterka są relatywnie małe, a tylna szyba – choć pionowa – bywa zasłonięta przez zagłówki kanapy lub bagaż pod sam dach.

Kamery i czujniki – czego brakuje, a co pomaga

Jimny zwykle nie rozpieszcza zestawem elektronicznych asystentów parkowania w takim stopniu, jak popularne miejskie SUV-y. W wielu egzemplarzach spotyka się tylne czujniki parkowania, czasem i prostą kamerę cofania, ale to raczej dodatki niż rozbudowane systemy z widokiem 360 stopni.

W praktyce nie jest to dużym problemem, bo pudełkowate nadwozie ułatwia „czytanie” karoserii. W crossoverze kierowca częściej polega na kamerze, w Jimnym – na oczach i intuicji. Osoby przesiadające się z nowoczesnych aut z kompletem asystentów mogą przez pierwsze dni czuć się lekko „odarte z elektroniki”, lecz po krótkim okresie przyzwyczajenia doceniają, że auto informuje o otoczeniu głównie przez to, co widać przez szyby, a nie przez dziesiątki sygnałów dźwiękowych.

Radzenie sobie z krawężnikami, progami i złym stanem nawierzchni

Dla kierowcy, który codziennie przeciska się przez osiedlowe parkingi, remontowane ulice czy jedzie skrótem po drogach z dziurami, Jimny bywa wręcz wybawieniem. Wysoki prześwit i krótki zwis z przodu pozwalają bez stresu podjeżdżać pod wysokie krawężniki, najeżdżać na skosy wjazdów do bram i przetaczać się przez „agresywne” progi zwalniające.

Gdzie hatchback musi wjeżdżać pod kątem i liczyć na to, że nie zahaczy zderzakiem lub osłoną silnika, Jimny przejeżdża po prostu „na wprost”. Z drugiej strony sztywne zawieszenie powoduje, że każde uderzenie w poprzeczną nierówność odczuwalne jest mocniej w kabinie. Zamiast miękkiego dobicia, czuć raczej „twarde” podskoczenie, szczególnie na pustym aucie. Dla niektórych to akceptowalny kompromis, bo w zamian auto znosi bez marudzenia to, czego wiele delikatniejszych konstrukcji unika.

Jimny w korkach i przy częstym staniu

W miejskich korkach liczy się przede wszystkim komfort foteli, przejrzystość kokpitu i kultura pracy napędu. Jimny nie jest mistrzem wygody porównywalnym z kompaktami klasy „C”, lecz dla przeciętnych dojazdów 20–30 minut w jedną stronę bywa całkiem znośny.

Silnik benzynowy lubi wyższe obroty, ale przy powolnej jeździe to nie przeszkadza – auto jedzie miękko, bez szarpnięć. Największe różnice względem miejskich aut widać przy dłuższym „turlaniu się” po nierównej kostce czy torowiskach – wtedy sztywniejsza natura zawieszenia daje o sobie znać. Z drugiej strony brak rozbudowanych systemów start/stop i minimalistyczna elektronika sprawiają, że Jimny jest mniej „nerwowy” w korkach: nie wyłącza i nie włącza co chwilę silnika, nie bombarduje komunikatami, gdy samochód stoi pod górkę.

Eksploatacja miejska: spalanie, hamulce, opony

W ruchu miejskim Jimny spala wyraźnie więcej paliwa niż przeciętny hatchback 1.0–1.2 turbo. Cięższa, terenowa konstrukcja, kształt nadwozia i stałe przeniesienie napędu na tył powodują, że krótkie odcinki „dom–praca–sklep” potrafią wywindować wskazania komputera. Różnica wobec małego benzyniaka z segmentu B potrafi wynosić kilka litrów na 100 km, szczególnie zimą.

Z drugiej strony układ hamulcowy i zawieszenie są proste i wytrzymałe. Jimny nie zachęca do dynamicznej jazdy po mieście, przez co tarcze i klocki zwykle zużywają się wolniej niż w szybszych autach. Opony o wyższym profilu lepiej znoszą kontakt z krawężnikami czy dziurami, ale wybór rodzaju ogumienia (szosowe vs. AT) mocno wpływa na hałas i precyzję prowadzenia na miejskim asfalcie.

Zielony SUV Audi Q5 zaparkowany na miejskim parkingu
Źródło: Pexels | Autor: Brandon Martinez

Jimny na trasie – prędkość, hałas, spalanie i bezpieczeństwo

Typowe prędkości przelotowe i „tempo podróży”

Na drogach pozamiejskich Jimny pokazuje zupełnie inny charakter niż w mieście. Najbardziej komfortowy zakres to ok. 80–100 km/h. W tym przedziale auto prowadzi się względnie stabilnie, hałas nie męczy tak szybko, a zużycie paliwa pozostaje na akceptowalnym poziomie.

Przy 120–130 km/h, czyli prędkościach typowych dla autostrady, wrażenia są inne niż w kompaktowym hatchbacku czy większym SUV-ie. Wysokie nadwozie, krótki rozstaw osi i pionowe szyby powodują, że kierowca bardziej czuje wiatr, a każdy podmuch czy koleina wymusza drobne korekty toru jazdy. Da się tak jechać, ale komfort psychiczny jest mniejszy – szczególnie przy dłuższych, wielogodzinnych trasach.

Hałas aerodynamiczny i od opon

Jednym z głównych czynników, które decydują o „turystycznej przydatności” Jimny’ego, jest poziom hałasu we wnętrzu. Pudełkowate nadwozie, brak rozbudowanych wygłuszeń i często terenowe ogumienie składają się na wyraźny szum już od ok. 90–100 km/h. Przy 120 km/h rozmowa wymaga podniesienia głosu, a muzyka z audio musi grać głośniej niż w typowym kompakcie.

Wybór opon robi tutaj ogromną różnicę. Jimny na ogumieniu typowo szosowym bywa zaskakująco znośny akustycznie; ten sam samochód na agresywnych AT lub MT potrafi wywoływać w kabinie buczenie i dudnienie przy każdej prędkości powyżej 80 km/h. Kierowca, który planuje częste trasy, powinien brać to pod uwagę już przy zakupie lub wymianie opon.

Stabilność przy bocznym wietrze i w koleinach

W porównaniu z osobówkami Jimny jest bardziej wrażliwy na podmuchy wiatru, szczególnie na otwartych przestrzeniach i wiaduktach. Krótki rozstaw osi i wąskie nadwozie powodują, że lekkie „kostki” w postaci Jimny’ego czuć na kierownicy wyraźniej niż szerszego, cięższego SUV-a. Nie oznacza to, że auto jest niebezpieczne, ale wymaga bardziej skupionej jazdy i dwóch rąk na kierownicy.

Podobnie zachowuje się w koleinach – zwłaszcza tych głębszych, zwykle na drogach krajowych, po których często poruszają się ciężarówki. Tam, gdzie kompakt jedzie stabilnie, Jimny potrafi delikatnie „podążać” za koleiną, zmuszając kierowcę do ciągłego pilnowania toru. Przy spokojnym stylu jazdy nie stanowi to większego problemu, jednak osoby przyzwyczajone do „torowego” zachowania nowoczesnych aut mogą poczuć się trochę mniej pewnie.

Spalanie na trasie w porównaniu z klasycznymi autami osobowymi

Na trasie wpływ kształtu nadwozia i przełożeń skrzyni biegów jest jeszcze bardziej widoczny niż w mieście. Przy 90 km/h Jimny potrafi zużywać paliwo na poziomie zbliżonym do prostych, wolnossących benzyn z segmentu B. Gdy jednak prędkość rośnie do 120–130 km/h, zużycie rośnie szybciej niż w opływowym hatchbacku czy kombi – aerodynamika nie wybacza.

Różnice są szczególnie widoczne przy dłuższych wakacyjnych trasach. Tam, gdzie kompaktowy diesel lub benzyna turbo utrzymają relatywnie niskie spalanie przy szybkiej jeździe autostradą, Jimny zaczyna „pić” wyraźnie więcej. Dla kierowcy pokonującego raz na kilka miesięcy trasę 300–400 km to może być akceptowalne; dla handlowca robiącego kilkadziesiąt tysięcy kilometrów rocznie – już niekoniecznie.

Komfort podróży dla kierowcy i pasażerów

Poza hałasem o ogólnym komforcie w trasie decydują jeszcze dwa elementy: wygoda siedzeń i przestrzeń kabiny. Fotele w Jimnym są proste, z przyzwoitym podparciem, ale nie tak rozbudowane jak w większych autach. Brakuje rozbudowanej regulacji (np. długości siedziska czy regulacji lędźwiowej), przez co przy dłuższej jeździe jednym kierowcom jest po prostu wygodnie, inni natomiast czują potrzebę regularnych przerw, by „rozprostować kości”.

Z tyłu miejsca jest niewiele. Dwójka dorosłych pojedzie w trasę, ale raczej jako kompromis niż komfort. Trójka pasażerów z tyłu nie wchodzi w grę, bo auta po prostu na to nie przewidziano. Dla rodzin oznacza to, że Jimny jest bezpieczniejszy jako drugie auto – np. do codziennych dojazdów jednego z domowników lub jako narzędzie do wypadów poza asfalt – niż jako samochód na długie rodzinne wakacje.

Bezpieczeństwo czynne i bierne

Porównując Jimny’ego z miejskimi crossoverami podobnych rozmiarów, widać wyraźne różnice w obszarze bezpieczeństwa. Z jednej strony mamy prostą, wytrzymałą konstrukcję na ramie, która dobrze znosi uderzenia terenowe (np. kontakt z przeszkodami, krawężnikami, gałęziami). Z drugiej – w testach zderzeniowych samochody z ramą i krótką strefą kontrolowanego zgniotu często wypadają gorzej pod względem ochrony pieszych i rozłożenia sił podczas zderzenia czołowego.

Systemy bezpieczeństwa aktywnego w Jimnym są obecne, lecz nie tak rozbudowane jak w nowych kompaktach: asystent pasa ruchu, system awaryjnego hamowania czy rozpoznawanie znaków bywają dostępne, ale ich działanie jest prostsze i mniej zaawansowane. Zabezpiecza to przed częścią ryzyk (np. nieuwaga w mieście), jednak nie należy oczekiwać poziomu wsparcia znanego z najnowszych modeli segmentu C lub D.

W praktyce kluczowe jest dopasowanie auta do stylu jazdy. Kierowca, który lubi szybko „połykać” autostradowe kilometry, będzie bezpieczniejszy (i mniej zmęczony) w lepiej wyciszonym, bardziej stabilnym modelu. Jimny odwdzięcza się z kolei wtedy, gdy główne ryzyka wiążą się z trudnymi warunkami pogodowymi – śnieg, błoto pośniegowe, zalane drogi szutrowe. W takich okolicznościach przewaga reduktora i napędu 4×4 jest realna i łatwo wyczuwalna.

Komfort wnętrza na co dzień – ergonomia, pozycja za kierownicą, multimedia

Projekt deski rozdzielczej i ergonomia obsługi

Wnętrze Jimny’ego jest zaprojektowane bardziej jak kokpit narzędzia niż salon komfortu. Proste kształty, twarde plastiki i duże, czytelne przyciski przypominają raczej o terenowym rodowodzie niż o miejskiej modzie. Dla części kierowców to zaleta: nic nie skrzypi przy lekkim dociśnięciu, elementy są solidne i można obsługiwać większość funkcji w rękawiczkach.

Rozmieszczenie przełączników jest logiczne. Sterowanie napędem (2H/4H/4L) znajduje się w zasięgu ręki, a podstawowe funkcje klimatyzacji są rozwiązane pokrętłami, nie dotykiem. Osoby przesiadające się z nowoczesnych, „tableto-centrycznych” aut często doceniają, że temperaturę, nawiew czy podgrzewanie foteli można ustawić „na pamięć”, bez odrywania wzroku od drogi.

Pozycja za kierownicą i widoczność z perspektywy kierowcy

Za kierownicą Jimny’ego siedzi się wysoko, na stosunkowo krótkim, ale wyraźnie uniesionym fotelu. Kierownica nie ma zwykle regulacji w osi przód–tył (tylko góra–dół), co dla części osób ogranicza możliwość idealnego dopasowania pozycji. Przy wyższym wzroście nogi często są lekko bardziej zgięte niż w kompakcie, a kierownica nie zawsze w pełni „przybliżona”.

Z drugiej strony sama widoczność jest wzorowa: krawędzie maski widać jak na dłoni, szyba czołowa jest blisko, a pionowe słupki minimalnie zasłaniają narożniki. To powoduje, że codzienne manewrowanie po mieście jest mniej stresujące – łatwiej wyczuć gabaryty niż w wielu nowocześniejszych autach z mocno opadającą linią maski.

Jakość materiałów i ich praktyczność

Pod względem dotykowym Jimny przegrywa z miejskimi SUV-ami, które kuszą miękkimi wstawkami i dekorami. Plastiki w Jimnym są twarde, a design – prosty. Tyle że na co dzień ma to też wymierne plusy: wnętrze trudniej „zniszczyć” w normalnym użytkowaniu, nie boi się piasku z butów, błota czy ostrej odzieży roboczej.

Miejsce na drobiazgi i przechowywanie w kabinie

Pod względem schowków Jimny plasuje się bliżej prostych aut użytkowych niż nowoczesnych miejskich crossoverów. Przednie drzwi mają kieszenie, ale raczej płytkie – zmieszczą butelkę i kilka drobiazgów, lecz nie zbudują „mobilnego biura” jak w dużym vanie. Konsola środkowa oferuje uchwyty na kubki i niewielką półkę na telefon czy klucze, jednak przy większej ilości gadżetów elektronicznych zaczyna brakować odłożenia „na szybko”.

W porównaniu z popularnymi autami segmentu B i C brakuje większego zamykanego schowka w tunelu środkowym lub podłokietnika z pojemnikiem na